Wróć na blog
ai-development 7 min czytania

Cyfrowy pracownik: jak AI przejmuje konkretne obowiązki w firmach B2B

IT

ITSG Global

Cyfrowy pracownik: jak AI przejmuje konkretne obowiązki w firmach B2B

Cyfrowy pracownik ma sens przede wszystkim tam, gdzie firma potrzebuje konkretnej funkcji, ale nie chce lub nie może zatrudnić do niej kolejnej osoby. Może to być regularna analiza danych finansowych, research sprzedażowy, obsługa powtarzalnych zgłoszeń czy analiza rozmów z klientami.

Nie chodzi jednak o uruchomienie kolejnego chatbota. Cyfrowego pracownika trzeba zaprojektować pod konkretną organizację, wdrożyć do jej procesów i systemów, określić zakres odpowiedzialności oraz zasady eskalacji. W praktyce jest to projekt wdrożenia AI, tylko opisany językiem stanowiska i obowiązków, a nie modeli, agentów i architektury technologicznej.

Ten tekst jest dostępny także po angielsku: Digital Employee.

Czym właściwie jest cyfrowy pracownik?

Cyfrowy pracownik to agent AI przygotowany do wykonywania określonego zestawu zadań w konkretnej firmie.

Pod tym względem przypomina zwykłego pracownika. Ma swój zakres obowiązków, dostęp do potrzebnych systemów, zasady działania, mierniki oraz przełożonego. Powinien też wiedzieć, gdzie kończą się jego kompetencje i kiedy sprawę trzeba przekazać człowiekowi.

To właśnie odróżnia go od ogólnego chatbota. Uniwersalny model potrafi robić wiele rzeczy, ale nie zna automatycznie procesów firmy. Cyfrowy pracownik jest konfigurowany pod konkretną rolę i organizację.

Podczas wdrożenia określamy:

  • jakie zadania ma wykonywać;
  • z jakich danych i systemów może korzystać;
  • według jakich standardów ma pracować;
  • jakie działania może podejmować samodzielnie;
  • kiedy powinien eskalować sprawę do człowieka;
  • jak mierzymy efekty jego pracy.

Gdzie cyfrowy pracownik może się sprawdzić?

Najłatwiej zacząć od procesów, w których jest dużo powtarzalnej pracy, da się jasno określić oczekiwany rezultat, a człowiek nadal może kontrolować działania systemu.

Cyfrowy kontroler finansowy

Wyobraźmy sobie firmę, która jest jeszcze zbyt mała, żeby zatrudnić kontrolera finansowego za 25–30 tysięcy złotych miesięcznie, ale jednocześnie potrzebuje lepszego wglądu w swoje finanse.

Cyfrowy kontroler może zostać podłączony do systemu finansowo-księgowego i według ustalonego harmonogramu:

  • analizować dane finansowe;
  • monitorować płynność i wybrane wskaźniki;
  • przygotowywać prognozy;
  • dostarczać właścicielowi lub CFO codzienny albo tygodniowy raport.

W przykładzie, o którym rozmawiamy z klientami, taki cyfrowy kontroler może kosztować około 2–3 tysięcy złotych miesięcznie, zamiast pełnego kosztu zatrudnienia specjalisty.

Cyfrowy researcher sprzedażowy

Research przed kampanią sprzedażową jest potrzebny, ale zwykle trudno uzasadnić zatrudnienie osoby, której jedynym zadaniem będzie codzienne wyszukiwanie firm, sprawdzanie profili i zbieranie danych kontaktowych.

W efekcie tę pracę robią handlowcy albo pre-sales, choć mogliby w tym czasie wykonywać zadania wymagające kontaktu z klientem.

Cyfrowy researcher może:

  • wyszukiwać firmy pasujące do ICP;
  • sprawdzać je w różnych źródłach;
  • znajdować odpowiednich decydentów;
  • uzupełniać dane kontaktowe;
  • przekazywać gotowy materiał do dalszej pracy.

Może na przykład przygotować 50–100 wstępnie zakwalifikowanych firm dziennie.

W ITSG mamy już rozwiązanie tego typu działające wewnętrznie. To dobry przykład funkcji, która wcześniej prawdopodobnie w ogóle nie zostałaby obsadzona osobnym pracownikiem.

Cyfrowy pracownik w obsłudze klienta

Duża część zgłoszeń w customer service dotyczy standardowych tematów: statusu sprawy, zasad działania produktu, procedur czy informacji dostępnych w dokumentacji.

Cyfrowy pracownik może samodzielnie obsługiwać takie przypadki. Jeżeli jednak zgłoszenie wykracza poza jego wiedzę albo wymaga niestandardowej decyzji, powinien przekazać je człowiekowi.

Dlatego cyfrowy pracownik musi mieć przełożonego. Człowiek reaguje na eskalacje, obserwuje wyniki i kontroluje jakość pracy.

Cyfrowy analityk rozmów

Przy większej liczbie rozmów sprzedażowych albo połączeń w call center ręczne przesłuchiwanie nagrań szybko przestaje być skalowalne.

Cyfrowy analityk może:

  • transkrybować i analizować rozmowy;
  • wychwytywać pytania, obiekcje i problemy;
  • identyfikować powtarzające się wzorce;
  • przygotowywać raporty dla menedżerów;
  • dostarczać materiał do coachingu zespołu.

Z takiego rozwiązania korzystamy już w ITSG. Nie zastępuje ono menedżera, ale daje mu dostęp do informacji, których ręcznie nie byłby w stanie zebrać na taką skalę.

Cyfrowy pracownik to normalny projekt wdrożenia AI

To ważny element, którego często brakuje w rozmowie o agentach AI. Takiego pracownika trzeba najpierw zbudować i wdrożyć.

Nie wygląda to tak, że wybieramy model językowy, wpisujemy jedno polecenie i następnego dnia mamy działającego cyfrowego kontrolera albo researchera.

W ITSG zaczynamy od procesu i roli. Trzeba ustalić:

  • co dokładnie człowiek wykonuje dziś ręcznie;
  • które obowiązki można przekazać AI;
  • jakich danych system potrzebuje;
  • do których systemów musi mieć dostęp;
  • gdzie kończy się jego samodzielność;
  • kiedy potrzebna jest decyzja człowieka.

Dopiero później zaczyna się właściwa praca techniczna.

Od opisu stanowiska do działającego rozwiązania

W zależności od przypadku projekt może obejmować integrację z CRM-em, systemem finansowo-księgowym, bazami danych, firmową dokumentacją czy narzędziami komunikacyjnymi.

Następnie budujemy logikę działania: instrukcje, reguły, dostęp do wiedzy, sposób korzystania z modeli AI i ścieżki eskalacji.

Kolejnym etapem są testy. Sprawdzamy nie tylko typowe przypadki, ale też sytuacje, w których brakuje danych albo pojawia się wyjątek.

Dopiero gdy zachowanie systemu jest wystarczająco przewidywalne, można włączyć go do normalnej pracy organizacji.

ITSG może taki cyfrowy etat zaprojektować, zbudować i wdrożyć – razem z integracjami, zasadami działania, testami i nadzorem. Nie chodzi więc o sprzedaż dostępu do modelu, ale o stworzenie rozwiązania dla konkretnego procesu.

Cyfrowy pracownik też potrzebuje przełożonego

Wdrożenie nie kończy się w momencie uruchomienia.

Praca cyfrowego pracownika powinna być możliwa do sprawdzenia. Musimy wiedzieć, co zrobił, jaki był rezultat i kiedy przekazał sprawę człowiekowi.

Przełożony po stronie firmy odpowiada za:

  • kontrolę efektów;
  • reakcję na eskalacje;
  • ocenę jakości;
  • decyzje, których system nie powinien podejmować samodzielnie.

ITSG może z kolei odpowiadać za techniczne utrzymanie rozwiązania: monitoring, aktualizowanie wiedzy, poprawki w instrukcjach i regułach oraz dostosowywanie systemu do zmian w procesach.

Firma wprowadza nowy produkt? Zmienia procedurę? Pojawia się nowy sposób obsługi danego przypadku? Cyfrowego pracownika również trzeba zaktualizować.

Ile kosztuje cyfrowy pracownik?

Nie istnieje jedna cena, ponieważ zależy ona od zakresu obowiązków, liczby integracji i intensywności pracy.

Na koszt składają się między innymi:

  • użycie modeli AI, czyli tokeny;
  • infrastruktura i dostęp do API;
  • integracje z systemami;
  • monitoring i utrzymanie;
  • aktualizacje i rozwój rozwiązania.

W przykładach, nad którymi pracujemy, miesięczny koszt cyfrowego pracownika może zacząć się od 2 tysięcy złotych w zależności od poziomu zaawansowania.

Nie traktuj jednak tych wartości jako uniwersalnego cennika. Inny koszt będzie miał system przygotowujący kilka raportów tygodniowo, a inny agent wykonujący wiele operacji dziennie w kilku systemach.

Najciekawszy przypadek: stanowisko, którego wcześniej w ogóle nie było

Cyfrowi pracownicy nie muszą zastępować istniejących etatów.

Czasem ciekawszy scenariusz wygląda inaczej: firma zaczyna wykonywać pracę, której wcześniej nikt systematycznie nie wykonywał.

Mała firma raczej nie zatrudni osobnego analityka rozmów. Handlowcy nie dostaną własnego researchera. Właściciel może nie zdecydować się na kontrolera finansowego za kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie.

Potrzeba jednak nadal istnieje.

Zadanie jest więc pomijane albo wykonywane „przy okazji” przez osoby zatrudnione do czegoś innego.

Cyfrowy pracownik obniża próg wejścia i pozwala stworzyć funkcję, która biznesowo ma sens, ale nie uzasadniałaby pełnego etatu.

Kiedy cyfrowy pracownik ma sens?

Nie każdą rolę da się sensownie zamienić na cyfrowego pracownika.

Najlepszymi kandydatami są zadania:

  • powtarzalne;
  • możliwe do opisania regułami;
  • oparte na danych;
  • wykonywane w dużej skali;
  • mające jasno określony rezultat.

Dobrym przykładem może być analiza dokumentów, przygotowywanie raportów, research, tworzenie ofert na podstawie zdefiniowanych danych czy obsługa standardowych zapytań.

Dużo trudniej będzie tam, gdzie praca opiera się na wieloletnim doświadczeniu, intuicji, kreatywności albo relacjach wymagających dużego zaufania.

Granica nie zawsze przebiega więc pomiędzy stanowiskami. Częściej przebiega wewnątrz stanowiska.

Handlowiec nadal prowadzi rozmowę, ale research może zrobić AI. Menedżer nadal zarządza zespołem, ale nie musi ręcznie analizować setek rozmów. CFO nadal podejmuje decyzje, ale część analizy może wykonywać system.

Bezpieczeństwo, audyt i eskalacja nie są dodatkiem

Jeżeli cyfrowy pracownik ma dostęp do firmowych danych i może wykonywać rzeczywiste działania w systemach, bezpieczeństwo musi być częścią projektu od początku.

Kluczowe są trzy zasady:

  • minimalne uprawnienia – system dostaje dostęp tylko do tego, czego naprawdę potrzebuje;
  • audytowalność – działania są rejestrowane i można je później sprawdzić;
  • jasne granice autonomii – system wie, kiedy musi przekazać sprawę człowiekowi.

Jeżeli cyfrowy pracownik czegoś nie wie, nie powinien zgadywać.

To jeden z powodów, dla których lepiej myśleć o nim jak o pracowniku z konkretnym zakresem kompetencji niż jak o „AI, które zrobi wszystko”.

To także zmiana organizacyjna

Nawet dobrze zaprojektowany system nie będzie działał, jeśli firma nie wie, jak z niego korzystać.

Zespół musi rozumieć:

  • jakie zadania może przekazywać cyfrowemu pracownikowi;
  • co robić z jego wynikami;
  • jak reagować na eskalacje;
  • kto odpowiada za kontrolę jakości.

Czasami wdrożenie wymaga też zmiany samego przepływu pracy. Jeśli wcześniej ktoś ręcznie kopiował dane między systemami, po wdrożeniu AI ten krok może zniknąć albo zostać wykonany automatycznie.

Dlatego traktujemy cyfrowego pracownika jak wdrożenie procesowo-technologiczne, a nie zakup kolejnego narzędzia.

Czy cyfrowi pracownicy zastąpią ludzi?

Nie wiemy, jak daleko pójdzie automatyzacja w kolejnych latach. Już dziś widać jednak, że wiele powtarzalnych zadań opartych na danych i regułach można wykonywać inaczej niż wcześniej.

Nie musi to oznaczać likwidacji całych stanowisk. Częściej zmieni się ich konstrukcja.

Handlowiec nadal buduje relację, ale nie spędza dwóch godzin na researchu. Menedżer nadal prowadzi call center, ale nie przesłuchuje ręcznie losowej próbki rozmów. Właściciel nadal podejmuje decyzje finansowe, ale nie zbiera samodzielnie danych z kilku arkuszy.

Dlatego lepsze pytanie brzmi:

Które zadania w naszej organizacji człowiek wykonuje dziś tylko dlatego, że dotychczas nie było sensownej alternatywy?

Cyfrowy pracownik zaczyna się od konkretnego problemu

Nie mamy jednego typu firmy, której automatycznie rekomendujemy cyfrowego pracownika. Ważniejszy jest problem.

Czy w organizacji istnieje potrzebna funkcja, której nikt nie wykonuje? Czy specjaliści tracą dużą część dnia na zadania powtarzalne i możliwe do opisania? Czy firma potrzebuje danej kompetencji, ale pełny etat jest ekonomicznie nieuzasadniony?

Jeżeli tak, warto sprawdzić, czy z tego zakresu pracy można zbudować rolę dla AI.

W ITSG możemy przeanalizować taki proces, zaprojektować cyfrowego pracownika, zintegrować go z systemami firmy i wdrożyć do codziennej pracy. Jeśli masz w organizacji zadanie albo funkcję, która wygląda na dobrego kandydata, umów rozmowę o cyfrowym pracowniku – sprawdzimy razem, czy da się ją sensownie zautomatyzować.

Tagi

#artificial-intelligence #digital-employee #ai-agents #enterprise-ai #ai-implementation